Branża transportowa wchodzi w kolejny etap presji regulacyjnej i inwestycyjnej. Z jednej strony unijne cele klimatyczne przyspieszają odejście od klasycznego diesla, z drugiej Komisja Europejska analizuje rozwiązania, które mają zwiększyć efektywność przewozów, w tym dopuszczenie międzynarodowego ruchu 60-tonowych ciężarówek. Dla polskich przewoźników to nie teoria, ale pytanie o flotę, rentowność i konkurencyjność w najbliższych latach.
Dekarbonizacja transportu przyspiesza
Największe emocje budzi wybór technologii: wodór czy napęd elektryczny. Na razie rynek pokazuje, że w dystrybucji miejskiej i ostatniej mili szybciej rozwija się elektromobilność. Firmy logistyczne coraz częściej wdrażają pojazdy elektryczne do dostaw w miastach, bo tam najłatwiej obronić ich ekonomię i ograniczyć emisje lokalne. W transporcie dalekobieżnym sytuacja jest trudniejsza: ograniczona infrastruktura ładowania, koszty zakupu oraz masa baterii nadal hamują masowe wdrożenia.
Miasta stają się poligonem dla logistyki niskoemisyjnej
Niskoemisyjne dostawy przestają być niszą. Dla operatorów logistycznych to już element przetargów, polityki ESG i wymagań dużych klientów sieciowych. W Polsce ten trend będzie wzmacniany przez strefy czystego transportu, rosnące oczekiwania samorządów oraz presję na ograniczenie hałasu i emisji w centrach miast. Firmy, które dziś nie planują wymiany floty lub modelu dystrybucji, mogą wkrótce zostać wypchnięte z najbardziej atrakcyjnych kontraktów.
60-tonowe ciężarówki: szansa dla jednych, ryzyko dla innych
Planowane ułatwienia w ruchu międzynarodowym dla 60-tonowych zestawów mogą poprawić efektywność przewozów na wybranych korytarzach, ale budzą obawy kolei o odpływ ładunków. Dla polskich firm oznacza to potencjalnie niższy koszt jednostkowy przewozu, ale też konieczność dostosowania taboru, tras i partnerów po stronie zagranicznej. Jeśli przepisy wejdą w życie, przewagę zyskają przewoźnicy gotowi do obsługi większych wolumenów przy zachowaniu pełnej zgodności operacyjnej.
Ekspercki komentarz e-forwarder.eu: nadchodzące regulacje nie będą neutralne dla rynku. Wygrają ci, którzy połączą inwestycje w niskoemisyjny tabor z elastycznym planowaniem sieci przewozów i szybkim dostępem do informacji o zmianach rynkowych. W praktyce oznacza to konieczność budowania widoczności marki wśród przewoźników i operatorów, którzy już dziś szukają konkretnych rozwiązań, a nie ogólnych obietnic. Potrzebujesz dotrzeć do przewoźników w każdym zakątku Polski, zarejestruj się!